Wrocław, 23.04.2016r Spotkanie z Jo Nesbø naszymi oczami. blog - Holeharry.blogspot.com - część 4 (ostatnia)

WROCŁAW
23.04.2016r.

Spotkanie z Jo Nesbø - naszymi oczami.

___________________________________________________________________________________________________________
część 4 (ostatnia)
       Spotkanie dobiega końca, niektórzy jeszcze przed czasem wychodzili z sali, żeby zająć szybko miejsce w kolejce po autografy. Każdy był świadomy jak wielu ludzi, którym niestety nie udało się zdobyć wejściówki, czeka już pod teatrem. 


       Jo Nesbø wstaje, dziękuje nam. Cała sala się podnosi. To był dosłownie moment jak wszyscy rzuciliśmy się do drzwi wyjściowych. Niektórzy spokojni, opanowani, inni zaś biegli ile sił nogach. My należałyśmy raczej do tej drugiej grupy, ponieważ organizator oznajmił, że na rozdawanie autografów jest przeznaczone około 1,5 godz. Mało jak na tak ogromną ilość ludzi! Bałyśmy się, że nie zdążymy dać prezentu.


       Udaje się nam wybiec  z teatru. Jak przypuszczałyśmy - kolejka wygląda jakby nie miała końca, a byłyśmy jedne z pierwszych wybiegających z sali. Ostatecznie, jak już wszyscy się ustawili oszacowałyśmy, że stoimy mniej więcej po środku. Okej, ale co z tego skoro po 30 minutach kolejka nie ruszyła się ani o centymetr! Z takim tempem nie ma szans żebyśmy zdążyły - nie mówiąc już o ludziach na końcu kolejki.. Nagle wyszli wolontariusze i oznajmili, że nie ma zbyt wiele czasu oraz, że Jo nie będzie pisał dedykacji w książkach. Niewiele to w sumie pomogło, więc ustalili, że każdy może dać do podpisania tylko jedną książkę i nie wolno robić zdjęć. Czyli dość rygorystycznie.. PODCHODZISZ - DAJESZ KSIĄŻKĘ - WYCHODZISZ. Innymi słowy: masz sekundę! 


       Stojąc w tej kolejce obmyślamy, jak to zrobić, żeby w ciągu tej sekundy otrzymać autografy, ale co najważniejsze: dać prezent.

Co do prezentu. Wiecie już, że na pewno w środku znalazł się kolaż od was wszystkich. Dodatkowo napisałyśmy dość spory list oraz wykonałyśmy słoik ozdobny pod tytułem "100 powodów dla których Cię kochamy" (napis był po norwesku). W słoiczku było 100 malutkich karteczek związanych materiałową wstążeczką. 

Dobra, wróćmy do kolejki. Po tych dwóch rygorystycznych zmianach kolejka zaczęła nabierać tempa i już po 25 minutach byłyśmy w budynku (kolejka wychodziła poza teatr). 

       
       Zajmujemy już 15 miejsce w kolejce. Mijają dosłownie sekundy, a przed nami zostaje już tylko jedna dziewczyna - dostaje autograf - odchodzi. Czas na nas! Zestresowane jak diabli podchodzimy. Kładziemy na stole książki i widzimy tę znudzoną minę. No tak, któremu 56 letniemu mężczyźnie chce się siedzieć tyle godzin i  podpisywać te same książki :D Doceńmy to ! Okej, ale do rzeczy. Nagle dostawiamy przed nim prezent i mówimy, że podczas spotkania powiedział, że uwielbia gdy jego czytelnicy po prostu mu dziękują, więc to (wskazując na prezent), jest nasze "Thank You!". Tutaj czas staje w miejscu. Albo to my nie słyszymy tego całego tłumu za nami, albo wszyscy dosłownie ucichli..



Tego szczerego uśmiechu i oczu, które w przypływie radości w ciągu ułamka sekundy zaczęły się świecić nie zapomnimy nigdy! 







Ani przez chwilę się nie zawahał powiedział "Ooooo jak miło a coo to ??" i od razu się podniósł. Czym prędzej włożył rękę do prezentu z zaciekawieniem co tam jest. Wyjęłyśmy do połowy kolaż i powiedziałyśmy mu, ze to plakat pełen zdjęć od was, od fanów z Polski na pamiątkę. Minimum 5 razy dziękował z najszerszym uśmiechem jaki może mieć człowiek. Dlatego przekazujemy wam gorące podziękowania od samego Jo Nesbø, który baaardzo ucieszył się z tej niespodzianki. Powiedziałyśmy mu, że wszystko jest opisane w liście. O prezencie, o was, o stronie i mnóstwo innych informacji. Jeszcze usłyszałyśmy siódme, ósme i dziewiąte "Dziękuję wam bardzo, to takie miłe!" "woow" oraz "Ale faaaaajnie" i zabrał się za podpisanie naszych książek, dziękując przy tym jeszcze kilka razy :D




To niesamowite, ale to Jo dziękował wam i nam więcej razy niż my wszyscy razem wzięci! Dlatego dziękuje wam Jo i dziękujemy my, że wzięliście udział w akcji! Byliście niesamowici, zdjęcia cudowne i na pewno mu się spodobały! :)


       Na sam koniec pokazałyśmy mu jeszcze naszą koszulkę z napisem " I love Harry Hole". Powiedział, ze świetna, wyrwał nam ją z rąk, położył sobie na stole pogładził dłońmi i wziął do ręki długopis. Razem stwierdziliśmy, ze to niezbyt odpowiedni przyrząd do podpisywania koszulki. Na szczęście kupiłyśmy uprzednio marker. Podałyśmy mu i podpisał na sercu! Po czym oddał nam koszulkę wraz z markerem. :) Tym prezentem zyskałyśmy cenny czas, i zamiast sekundy miałyśmy około trzech minut, 3 minuty to wieczność mogąc porozmawiać z takim geniuszem!! 


       Życzyłyśmy mu miłego dnia, podziękował - to już chyba piętnasty raz - i odeszłyśmy.. Okej, wybiegłyśmy jak oszalałe! Z radości latałyśmy dosłownie po chodniku. Śmiejąc się od ucha do ucha biegłyśmy na PKP, gdy dopiero w połowie drogi jedna z nas przypomniała sobie, że zostawiłyśmy kurtki w szatni.. Tak, tak.. Te kurtki, o których NIE miałyśmy zapomnieć, ale po takich wrażeniach nie mogło być inaczej! :)    


Bez was by się nie udało! 
Dziękujemy za każde zdjęcie. 
Na pewno wszystkie podobały się Jo, 
i za każdym razem jak zerknie na plakat pomyśli o tych wszystkich 
miłych chwilach w Polsce!




Dziękujemy, że wytrwaliście 
do ostatniej części i pozdrawiamy!



Jeśli macie pytania, piszcie śmiało!

Greetings! 


D&S